czwartek, 14 lutego 2013

seven.

Po tym wszystkim co się wydarzyło kilka dni temu, dziewczyna nabrała nowego sensu do życia. Znalazła kogoś kto kocha ją pomimo jej niedoskonałości i wad. Ona sama obdarzyła go uczuciem, którego wcześniej tak się bała. Wiedziała, że teraz trzeba walczyć by ono jak najdłużej przetrwało. Z jej strony to było oczywiste, obawiała się jednak o Malika. Chłopak zapewniał ją każdego dnia o sile swojego uczucia, jednak ona nigdy nie będąc w takiej sytuacji, pomimo tego wszystkiego obawiała się. Budząc się dzisiejszego ranka czekała już na nią wiadomość od mulata. Od tych kilku dni sprawiał, że kiedy tylko brunetka otwarła oczy i spoglądała na wyświetlacz telefonu uśmiech sam malował się na jej ustach. Dziś było tak samo. Odpisała mu i wstała szykować się do szkoły. Teraz sana myśl spędzenia tylu godzin razem z nim, napełniała dziewczynę radością. Miłość jak to mówią dodaje skrzydeł, jej przypadek nie był wyjątkiem. Po porannej toalecie Des ubrała się szybko w czerwony sweter i czarne legginsy, po czym wchodząc do kuchni zgarnęła z blatu drugie śniadanie.
W pośpiechu upijając łyk soku, wybiegła do holu, gdyż za chwilę po jej domem miał pojawić się on. Sprawca jej porannego uśmiechu. Nie spodziewała się, że w domu jest ktoś oprócz niej i służby. Gdy jednak zakładała kurtkę do jej uszu dobiegł, odgłos znajomego jej głosu:
- Znów z nim jedziesz? - dziewczyna gwałtownie obróciła się w stronę swego rozmówcy, którym okazał się być jej ojciec.
- Tak, a czy to jakiś problem??
- Ten chłopak źle na ciebie wpływa...
- Jak wogóle możesz tak wnioskować, bo nie rozumiem?
- To widać po twoim zachowaniu, zmieniłaś się!
- A, że tak spytam to jaka niby byłam wcześniej??
- Rozsądna, poukładana, a on zrobi z ciebie dziwkę i rzuci na oczach milionów ludzi..
- Jak ty wogóle.. ehhh. Wiesz co tato, przepraszam ale nie mam zamiaru dalej słuchać tych bredni. Do widzenia!
Trzaskając drzwiami wyszła z domu. Nigdy nie spodziewała się, że osoba która przez całe życie nie okazywała jej uwagi, teraz nagle zacznie mieszać się w jej życie. Teraz kiedy jest już prawie dorosła. Na wjazdku stało już czarne auto, a o jego maskę opierał się ubrany w ciemny płaszcz Malik. Dziewczyna podeszła do niego, obdarowała buziakiem w policzek i wsiadła do samochodu. Chłopak z początku nie rozumiał jej zachowania, bał się, że zrobił coś źle. Wsiadł do auta i bacznie przyglądał się dziewczynie, która tępo wpatrywała się w szybę. Przyłożył rękę do jej policzka i lekko obrócił jej twarz, by dziewczyna mogła na niego spojrzeć. Widział w jej czekoladowych oczach smutek i przygnębienie, jednak nie wiedział co je powodowało.
- Co się stało?
- Nic.
- Wiesz przecież, że mnie nie oszukasz! Powiedz mi proszę cię!
- To nic ważnego.
- Gdyby to było nic ważnego nie byłabyś smutna prawda??
-   Po prostu... bo... ojciec.. yy
- Destiny powiedz w końcu o co chodzi no..
- Mój ojciec uważa, że się mną zabawisz. Ja wiem, że to nie prawda, ale nieznoszę jego docinek. Co on sobie wyobraża? Sama umiem się o siebie zatroszczyć!!!Przez 18 lat się o mnie nie martwił, a teraz mu się przypomniało!!!
- Spokojnie słoneczko. Już ciiii...- przytulił ją mocno do siebie i głaskając po włosach kontynuował- nigdy, ale to przenigdy nie zabawię się twoimi uczuciami. Niall raz powiedział " Wolałbym być dzieckiem i bawić się papierowymi samolocikami, niż bawić się uczuciami kobiety" ja uwielbiam go za to, i zgadzam się z nim w stu procentach. A teraz spójrz na mnie...
Dziewczyna podniosła wzrok na chłopaka, który usmiechał się do niej promiennie. Ten jego dobry nastrój zawsze się jej udzielał, lecz nie tym razem. Jej twarz nadal nie miała żadnego wyrazu. Mulat widząc to gładził jej policzek i mówił dalej:
- Jeżeli będziesz kiedyś przeze mnie płakała to obiecuję, że sam sobie przywalę. Nie zniosę twoich łez, bo to będzie dla mnie znak największej porażki w życiu. Jeżeli miałbym patrzeć jak cię ranię, to wolałbym umrzeć.
- Ja ci wierzę, ale mój ojciec..
- Nie przejmuj się nim, ważne że my wiemy jaka jest prawda tak?
- yhmmm.
- No... to teraz uśmiechaj się dla mnie i jedziemy.
Dziewczyna posłusznie wykonała jego polecenie i odjechali w stronę szkoły. Czy jednak tam pojechali?? Nie. Zayn miał na dzisiaj inne plany. Dziewczyna jednak nie sprzeciwiała się, lecz przyjęła wszystko z entuzjazmem. Nie wiedziała co ją czeka, ale wiedziała że będzie bezpieczna. W końcu dojechali do miejsca, gdzie prawie nie było ludzi. Dopiero gdy doszli bliżej nieznanej maszyny Des dostała natychmiastowego olśnienia. "BUNGEE" Otworzyła szeroko oczy i spojrzała na bryneta, ten w odpowiedzi tylko ścisnął jej dłoń by dodac jej otuchy.
- Chyba nie zamierasz...
- Ja?? nie. My zamierazmy skoczyć.
- No chyba ty już kompletnie upadłeś na głowę Malik!!! NIE MA TAKIEJ OPCJI!
- Proszę cię.
- Nie.
- Ale kociaku!
-Żadnego kociakowania, nie zgadzam się!
- Zrób to dla mnie! Nic nam się nie stanie, ja cały czas tam będę z tobą!
- Zayn... - spojrzała na niego błagalnie, lecz chłopak nie miał zamiaru jej usąpić.
- No chodź już, musimy jeszcze wyjechać na górę windą.
Wsiedli do windy, która powoli wywoziła ich ku górze. Byli coraz wyżej i wyżej nad ziemią, aż w końcu drzwi się otworzyły, a oni stali już ponad 200 metrów nad ziemią. dach wieżowca był ogromny a na końcu stali panowie i gestem ręki przywoływali parę do siebie. Zayn ciągnął brunetkę za rękę, bo ta nadal się bała. Stali już obok ludzi, którzy mieli przypiąć im sprzęt żeby byli bezpieczni. po 15 minutach wszystko było gotowe, a starszy mężczyzna wskazał im miejsce, z którego mają skakać. Chłopak wędrował w tamtą stronę, brunetka podążała za nim z zamkniętymi oczami. Bała się, cholernie się bała, ale nie miała serca mu odmówić. Tak na nią działał, że skoczyła by za nim w ogień. Stali już na krańcu wielkiego balkonu i czekali na sygnał. Destiny cała się trzęsła i nadal nie podnosiła powiek by spojrzeć na mulata, ten widząc jej strach przytulił ją mocno do siebie i cicho szeptał:
- Kochanie wiem, że się boisz, ale to będzie coś niesamowitego zobaczysz! Obiecuję, że będę cię ciągle obejmował! Nic ci się nie stanie!
- Zayn, ale po co to robimy!
- Na prawdę tak bardzo tego nie chcesz??
Dziewczyna w tym właśnie momencie na niego spojrzała i zauważyła w jego oczach zawód. tak. Był jakby zawiedziony, że nie udało mu się jej namówić. Dziewczynie było przykro, że nie może tego zrobić, ale jego spojrzenie wręcz błagało. Zagryzła dolną wargę, jeszcze raz spojrzała w dół. Odległość ją przerażała, ale chwyciła go za dłoń i mocno ją ścisnęła.
- Dobrze, ale obiecaj mi, że mnie nie puścisz.
- Obiecuje.
Podeszli na sam skraj owego balkonu, a brunetka z przerażeniem patrzyła w dół. Chłopak mocno ją do siebie przytulił i głaskał dłonią jej włosy. Szepnął jeszcze 'na trzy skaczemy' i zaczął odliczać. Dziewczyna ani się obejrzała, a już nie czuła gruntu pod nogami. Wiatr rozwiewał jej włosy, ale czuła mocny uścisk Zayna. To dodawało jej otuchy. Nie wiedziała ile czasu już tak spadają dzięki sile grawitacji, ale wiedział, że nie będzie trwało to długo. Nagle do jej uszu dobiegł głośny krzyk jej chłopaka:
- KOCHAM CIĘ DESTINYYYYYYYYYYYYYY!! - jak opętany wydzierał się z wysokości ponad 100 metrów nad ziemią. Dziewczyna przełamując swoje lęki otworzyła oczy na tyle, na ile było to możliwe i zaczęła się głośno śmiać.
- TEŻ CIĘ KOCHAM GŁUPOLU!!!
Wtuleni w siebie poczuli mocne szarpnięcie, które oznaczało, że lina się skończyla i teraz będą tylko fruwać w powietrzu. Zimowe powietrze ze wszystkich stron napierało na ich ciała, jednak byli tak zajęci sobą, że nie zwracali na to uwagi. Tego jeszcze nie przeżyli, pocałunek tyle metrów nad ziemią, wisząc do góry nogami w zimę. Scena niczym z komedii romantycznej. Wreszczie lina zaczęła wynosić ich w miejsce, z którego skoczyli. To był już koniec, już po wszystkim. Tyle obawy, a skończyło się tak szybko. Des nie odrywała się z objęć mulata i czekała, aż wreszcie będa na górze. Po chwili zostali wyswobodzeni z pasów i mogli stanąć na bezpiecznym gruncie, podziękowali panom za możliwość skoku i ruszyli w stronę windy. Będąc już w samochodzie Destiny nie przestawała się uśmiechać, Malik patrzył na nią i co chwila muskał jej usta. Były jakby stworzone dla niego. Miękkie i delikatne, o lekko różowym kolorze, a truskawkowa pomadka nadawała im cudownego zapachu i smaku. Nie mogli się sobą nacieszyć, każda minuta, sekunda, czy godzina razem była dla nich wszystkim czego potrzebowali by żyć. Świat mógł przestać istnieć, ważne żeby byli obok siebie.
- Wiesz, że jesteś szalony!
- Tak troszeczkę kociaku! - odpowiedział uradowany chłopak.
- Troszeczkę? Mało co nie umarałm!
- Wystarczyło powiedzieć, a zrezygnoalibyśmy z tego pomysłu!
- Widzaiłam, że bardzo chciałeś to zrobić, więc się zgodziłam.
- Nie musiałaś..
-Nie musiałam, ale chciałam.
- Mówiłem ci już, że cię kocham?
-A no obiło mi się coś tam o uszy...
- Kocham cię... kocham i nie chce żadnej innej.
Te słowa były dla niej czymś nowym, czymś czego jeszcze nigdy nie usłyszała. Ktoś darzył ją tak ogromnym uczuciem, a ona je odwzajemniała. To było spełnienie jej marzeń, mieć kogoś kto będzie ją kochał tak mocno, jak ona jego.
- Jedziemy do mnie do domu?? - spytała Des.
- A twój ojciec??
-Jego pewnie już nie ma, miał mieć spotkanie o 12.
- Więc jak panienka sobie życzy. Kierunek "DOM"
Ruszyli w drogę powrotną i za kwadrans byli już na miejscu. Weszli do domu, rozebrali się i usiedli w kuchni przy blacie. To było ich ulubione miejsce, bo przez duże okno mozna było podziwiać cały odród, a w nim jakże piękną zimę. Dziewczyna zrobiłą herbatę i razem podziwiali uroki zimy. Ich zmarznięte organizmy rozgrzewał ciepły płyn, a oni upajali się sobą i swoją obecnością. Nagle w drzwiach wejściowych ktoś otworzył zamek, Zayn tylko spojrzał na brązowooką i zaraz po tym dostrzegł w drzwiach jej ojca. Był chyba lekko pijany, bo ściana pomagała utrzymać mu równowgę. Z przymróżonymi oczami przypatrywał się parze siedzącej w kuchni, aż w końcu wydobył z siebie jakieś dźwięki:
-Co ten człowiek robi w mom domu!
- Tato, o co ci chodzi?
-Nie życzę sobie takiego towarzystwa ani w moim domu, ani dla ciebie jasne!!??
- Przestań!
- Nie, to ty się uspokój dziecko! To mój dom i ja zapraszam do niego kogo cchcę, a on nie jest tu mile widziany!
- To ja może lepiej pójdę. - wstał od stołu Zayn i zbierał się do wyjścia.
- Nie Zayn...
- NIE zatrzymuj go, niech idzie gdzie jego miejsce!!!
- TATO!!!
- Idź do siebie, pan już wychodzi...
Jej ojciec szarpnął ją za rękę i nie pozwolił jej się nawet z nim pożegnać. Patrzył jak dziewczyna powoli wchodzi po schodach i przygląd się im. Jej ojciec wypchnął malika za drzwi, a sam wszedł do salonu i usnął na kanapie. Destiny wyglądała przez okno i przyglądała się chłopakowi, który właśnie zmierzał do auta. Płakała, ale on usmiechnąłsię do niej. Wyjął telefon i zadzwonił do brunetki:
-Mała nie płacz!
- Ale..
- Nie, ja się tym nie przejmuję! Nie lubi mnie, ale to wcale nie znaczy, że nie będę się z tobą spotykał...
- Kocham cię.
- Ja ciebie bardziej, a teraz już nie płacz. Do zobaczenia jutro kochanie.
- Paa.
Skończyli rozmowę, a dziewcyna przypatrywała się jak samochód z jej ukochanym odjeżdża. Ułozyła się na łóżku i z zamkniętymi oczami wspaominała dzisiejsze chwile. Była taka szczęśliw. Czemu jej ojciec wszystko psuje? Co on mu zrobił, że tak go nienawidzi? Czemu jest przeciwny ich związkowi? Te pytania męczyły jej duszę.

-----------------------------------------------------------------
 Boże przepraszam, że po pierwsze krótki, po drugie beznadziejny, po trzecie bez obrazków... -.-
Nie mam za grosz talentu... Jeszcze raz przepraszam. :(
Następny będzie lepszy obiecuję.. :)
I tak dziękuję za 8 zajebistych obserwatorów i za wszystkie komentarze!!! :D
Kocham Was! <3
Buziaczki! :*
olcirek
xoxo
 
                            

9 komentarzy:

  1. super, super, super.; DD. Dzięki tobie nie zapominam jak wyglądają litery i wgl coś czytam.


    Wpis jak zwykle FANTASTIKO! ;]

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham, kocham :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejną cześć :)

    Miśka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne :)
    Zapraszam na nowy rozdział: http://wecanbothremovethemasks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnyy rozdział. Mam do cb wieeeeeeeeeeeeeeeelką prośbę. Przeczytałabyś mojego blooga http://my-story-about-onedirection.blogspot.com/ to dla mnie bardzoooooo ważne.Pozdrawiaaaamy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Sorry ze noe dalam predzej komy:p
    zajebisty normalnie czekam na kolejny rozdzial
    paula

    OdpowiedzUsuń
  6. Co ty wgl piszesz? "Nie mam za grosz talentu.. "
    Ty chyba żartujesz, masz zajebisty TALENT.!!!
    Czekam na nn i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Spam http://mytyoni.blogspot.com/
    Szkolna paczka,czyli tak zwana elita szkolna.Są w niej kilkoro chłopaków , kilka dziewczyny a konkretnie.Jennifer-dziewczyna która nie przejmuje się niczym .Emily-Która próbuję uprzykrzyć życie Jeni,i jednocześnie omamić następnego chłopaka.Cara-Głupsza przyjaciółka Emi,zawsze stała w jej cieniu.Czy teraz też tak będzie. i Stella-Jest słynna z tego że jej ojciec jest dyrektorem liceum w które dzieją sie przeróżne historie.
    Zapraszam do przeczytania,i napisania opinii na temat rozdziału!Możesz także zapytać mnie i bohaterów o konkretnie wszystko.Pozdrawiam~Gabi xo

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy, kiedy kolejny :) nie mogę się doczekać

    OdpowiedzUsuń