czwartek, 10 stycznia 2013

thre.

Dochodziła juz 15, czyli czas na Zyna. Już ponad tydzień trwają te domowe nauczania, ale widać efekty. Chłopak do najdzolniejszych nie należał, ale razdił sobie teraz beż żadnych powaznych problemów. Destny krzątała się po kuchni by zrobić coś do picia. Nie chciała wyręczać się kucharkami, bo nie lubiła tego. Wolała wszystko zrobić sama. Wtedy przynajmniej czas tak się nie dłużył. Zalewała właśnie herbatę kiedy dzwonek oznajmił, że ma gościa. Szbkim krokiem powędrowała w stronę drzwi wejściowych i otworzyła je, czego skutkiem było ujrzenie rozradowanej twarzy mulata.
- Cześć i czołem Des!
- hahah wchodź wariacie!
Po tygodniu chłopak wiedział już co i jak. Zdjął z siebie kurtkę i wszedł do kuchni. Zabrazł ze sobą zostawiony przez brunetkę talerzyk ze smakołykami i poszedł za nią do pokoju. Tam leżały już materiały do dzisiejszych lekcji. Usiedli przy stole i od razu zabrali się do zadań. Sam mulat nie wiedział, jak to możliwe że dzięki niej tak szybko łapie o co w tym wszystkim chodzi? Był jej wdzięczyny bo poświęcała mu swój czas bezinteresownie. Co prawda nie chciała się początkowo zgodzic, ale w końcu zrobiła to. Musiał też przyznac się przed samym sobą, że jest szalenie sliczną dziewczyną. Jest bogata, ale nie okazuje tego w żaden sposób. Chyba ta jej naturalność sprawia, że jest piękna. Niektóre diewczyny muszą spędzić trzy godziny, żeby wyglądać jak ona. A Destiny w zwykłej szerokiej, niebieskiej bluzce i ciemnych rurkach wygląda, o niebo lepiej niż nie jedna modelka z wybiegu. Jeszcze ten pieprzyk na policzku. Patrząc tak na nią Malik rozmarzył się i przestał słuchać, o tym co do niego mówi. Dziewczyna wyczuwając to spojrzała w czekoladowe tęczówki Zayna. Założyła ręce na ramiona i zrobiła tzw. 'dzióbek'.
- Nie słuchasz mnie!!
- Ja?? Oczywiście, że słucham...
- Tak?? Więc co przed chwilą powiedziałam? - zapytała z triumfem w oczach brunetka.
- yyy. no, że ten... że..
- Że?
- że ten kąt ma 30 stopni?
- to było jakieś 15 minut temu Malik skup się! - powiedziała z udawanym oburzeniem brunetka.
- upssss... no to chyba się zamyśliłem. - powiedział niczym młoda panienka Zayn.
- Proszę cię już końcówka. Jeszcze chwila i jesteś wolny!
Powiedziała proszącym tonem dziewczyna, ale chłopak nie zamierzał dzisiejszego popołudnia dalej martwić się matematyką. Nie zwracając uwagi na brunetkę usiadł po turecku na jej łóżku i z wyczekiwaniem spoglądał w jej stronę. Ta odwróciła się do niego i z wymalowanym zdziwieniem na twarzy, sama nie wiedziała o co mu chodzi. Ten jak by był u siebie poklepał miejsce obok niego zachęcając brunetkę by siadła w wyznaczonym miejscu. Leniwie podniosła się z krzesła i wykonała polecenie.
- Wiesz.. znamy się prawie tydzień a ja mało o tobie nie wiem? Chciałbym wiedzieć więcej.
- A musisz?
- Wypadałoby... Nie pomyśl sobie, że jestem jakiś wścibski czy coś, po prostu chciałbym coś o tobie wiedzieć?
- A konkretnie?
- No nie wiem, na przykład jakiej muzyki zazwyczaj słuchasz?
- Hmm.. dużo tego jest, bo nie upodobałam sobie jakiegoś jednego gatunku, albo zespołu! Po prostu wszystkiego po trochu, co wpadnie mi w ucho. Czy taka odpowiedź satysfakcjonuje pana Malika?
-Tak. Kolejne pytanie to..
- Ej, ej.. jak ty pytasz to ja też chcę!- przerwała mu Des.
- To ja czegoś chciałem się o tobie dowiedzieć prawda?
- Myślałam, że to ma działać w obie strony mistrzu!
- Dobra pytaj..- powiedział stłumionym głosem mulat.
- Jak nie chcesz to nie... - udała obrażoną i odwróciła się od mulata.
- Ej.. żartowałem przecież! - starał się wytłumaczyć.
- Jak widzisz jestem kiepska w żartach.
Chłopak nie wiedział co ma zrobić. Nie znał jej i nie był do końca pewien, czy taka jest prawda. Chciał to naprawić, bo zrobiło mu się głupio, że grał taką naburmuszoną gwiazdę. Wstał z łóżka i obszedł je tak by stać naprzeciw dziewczyny. Ta nie wykonywała żadnego ruchu, tylko tępo wpatrywała się w ścianę. Ukucnął przed nią i sądził, że wpatrywanie się w nią lekko ją zawstydzi. Mylił się. Dziewczyna dalej brnęła w swoje i nie zwracała na niego uwagi. Zaczął robić głupie miny, śpiewać jak opętany... to i tak nie dało skutku. Wykończony próbami rozśmieszenia dziewczyny usiadł zmęczony na podłodze i tylko westchnął.
- Poddaję się! Wygrałaś...
- A graliśmy w coś?
- Oooo.. odezwałaś się do mnie! Level up! Takkkk! - zaczął się cieszyć jak głupi.
- To nie było zabawne.
- Skąd mogłem wiedzieć skoro cię nie znam?
- Więc po co chcesz poznać?
To co powiedziała dziewczyna bardzo go zdziwiło. Sam do końca nie znał odpowiedzi na to pytanie. Ciągnęło go coś do niej. Jakaś niepochamowana siła, której nie znał. Patrzył w jej ciemne oczy i szukał w nich odpowiedzi.
- Po prostu chce poznać nową osobę. Czy coś w tym dziwnego?
- Nie. Tyle, że ja bogatej osobowości nie mam, więc chyba trafiłeś pod zły adres kolego.
- A mogę sam o tym zadecydować?
Dziewczyna tylko pokiwała głową na znak zgody. Mulat znów usadowił się obok niej na łóżku i zasypywali się ogromem pytań. Począwszy od błahych spraw, aż po intymne. Dziewczyna sama się dziwiła, że otworzyła się przed Malikiem. Co prawda nie powiedziała mu o sytuacji w domu, ani o jej ranach na ciele, ale w większości pytań odpowiadała mu jak najlepszej przyjaciółce. Za oknem panował już półmrok. W pokoju Des świeciła się lampka nocna, a oni nadal rozmawiali. Chyba polubili się, bo sami nie wiedzieli jak szybko razem mijał im czas. Nagle dziewczyna usłyszała jakieś huki na dole. Zerwali się oboje z łóżka i popędzili po schodach z prędkością światła. W drzwiach stali rodzice Destiny. Od razu biła od nich radosna atmosfera, jednak nie można było tego powiedzieć o dziewczynie. Przywitali się tylko przelotnym 'cześć' i poszli do sypialni. Po chwili jej rodzicielka wychyliła się z pokoju i zawołała do brunetki:
- Proszę Destiny! Kupiłam ci piękną sukienkę w Paryżu!
Ustawiła torbę znacznych rozmiarów na ziemi i zamknęła za sobą d
rzwi. To co widział mulat, było dla niego szokiem. W życiu nie spod
ziewał się, że rodzice mogą tak oschle zwracać się do swojego dziecka. Destiny powolnym krokiem podeszła i wzięła torebkę, a następnie kierowała się do swojego pokoju. Chłopak podążał za nią. Położyła się na łóżku i rzucając gdzieś w kąt swój prezent, zakryła twarz poduszką i tak poprostu zaczęła płakać.
- Proszę Cię idź już! Idź..- błagalnie zwracała sie do mulata.
Ten jednak usiadł na łóżku i głaskał dłonią jej plecy. Dziewczyna nadal płakała, nie mogła poradzić sobie z tym co się działo. Gdyby była sama w domu zaszyłaby się pewnie w swojej "kryjówce" i nie wychodziła z niej przez cały dzień. Dziś towarzyszył jej mulat, dlatego było jej wstyd okazywać swoje słabości. Tego, że nie umie zapanować nad swoimi emocjami. Czując jego dłoń na plecach brunetka jeszcze bardziej się rozpłakała. Nie chciała, żeby ktoś się nad nią litował. Po raz pierwszy w życiu, czuła że Malik może zostać jej dobrym przyjacielem, bo nie znał całej prawdy więc mógł ją polubić. Teraz wszystko zmarnowane. Zobaczył jacy są jej rodzice. Będzie jej wspułczół, a ona tego nie chce. Emocje chyba opadły lub brunetka nie miała już sił, żeby płakać. Łzy samoistnie przestały spływać po jej policzkach, jednak wcześniejsze zostawiły po sobie ślady w postaci rozmazanego tuszu. Przekręcając się na plecy dziewczyna spostrzegła, że mulat patrzy na nią z troską. Oparła się o zagłówek łóżka i podkulając nogi oplotła je rękoma. Wstydziła się na niego spojrzeć, bo nie wiedziała co ma mu powiedzieć. Znają się ledwo tydzień, a chłopak zna największą tajemnicę jej życia. Chciała coś powiedzieć, ale coś wewnętrznie ją blokowało. Chłopak widział to i chciał jej pomóc. Usiadł tym razem naprzeciwko niej i wpatrywał się w jej spuszczoną w dół twarz.
- Jeśli nie chcesz mi o tym powiedzieć to zrozumiem, ale uwierz mi, że będzie ci lżej jeśli się komuś wygadasz.
Dziewczyna po kolei analizowała każde jego słowo. Może ma rację? Może wreszczie czas komuś o tym powiedzieć? Nigdy nie miała takiej osoby, z którą mogła by porozmawiać na ten temat. Teraz była okazja. Wreszcie powoli podniosła swój wzrok na Zayna. Nic nie mówił tylko czekał na jej ruch. Destiny przygryzła dolną wargę i swj wzrok przeniosła na okno.
- Jest mi ciężko o tym mówić, bo to boli... chce ci powiedzieć, ale oczekuję jednego! Dyskrecji. To zostaje tylko i wyłącznie między nami dobrze?
Chłopak pokiwał głową na znak zgody. Dziewczyna wzięła głęboki oddech i głosno przełknęła ślinę. Mulat widział, że się stresuje chwycił jej dłoń i mocno trzymał dodając jej tym otuchy.
- Widziałeś jak to wszytsko wygląda. I tak jest chyba od zawsze. Jak byłam mała opiekowały się mną jakieś niańki, później jak z nich wyrosłam w domu zostawałam sama. Oni wyjeżdżali w delegacje, wakacje, ferie, święta a mną się nie przejmowali. Jakbym nie istniała. Czułam się jak powietrze, zresztą do dziś to się nie zmieniło. Wracają kupują mi jakieś drogie prezenty i znów wyjeżdżają. Myślą, że jakieś podarunki zastąpią mi ich. Wysyłają mnie na jakieś głupie wakacje z opienkunkami, w domu są gośćmi. A ja? Ja się nie liczę. Gdybym umarła chyba oddałabym im przysługę wiesz?
Dziewczyna wyciągnęła rękę z uścisku chłopaka i pokazała mu blizny na nadgarstkach.
- Już nie raz próbowałam zejść z tego świata. Za każdym razem tchórzyłam. Pomyślisz pewnie, że jestem słaba. Jestem... i to bardzo. I chyba właśnie dlatego nigdy cięcia nie były na tyle poważne by umrzeć. Często płaczę. Czemu? Nie wiesz jak to jest być tak cholernie samotnym. Wracać do pustego gomu, gdzie jedynym towarzyszem jest mój ceń. Gdzie nie ma miłości, radości, ciepła... To najgorsze co może spotkać człowieka. Oddała bym wszystko! Wszystko, żeby być kochaną. Mogłabym żyć w bardzo biedniej rodzinie, nie mieć pieniędzy, ale mieć coś co jest najważniejsze w życiu... Miłość.
Ręce całe jej się trzęsły. Po raz pierwszy przyznała sie przed kimś, o tym co ma miejsce w jej domu. Zakryła blizny swetrem i spojrzała na Zayna. Był oszołomiony. Widziała to. Czego mogła się spodziewać? W końcu który bogaty człowiek się tnie?  Kto nie kocha swoich dzieci? Jak moga na świecie żyć osoby, które są samotne? A jednak.
- Nie powiesz nikomu?
- Skoro obiecałem, to słowa dotrzymam. Chodź tu do mnie..- wystawił ramiona a brunetka tak po prostu się do niego mocno przytuliła. On ścisakł ją mocno, by poczuła się bezpiecznie. Udało mu się. Destiny zrzuciła z siebie te negatywne uczucia i pod wpływem uścisku przez chwilę czuła się jak w innym świecie. W świecie, w którym nie ma problemów, jest kochana, ktoś się o nią troszczy i zależy mu na jej szczęściu. Rozluźnili uścisk, by znów na siebie spojrzeć.


- Dziękuję. - powiedziała Des.
- Nie.. to ja dziękuję, że mi zaufałaś.
- Wiesz... jest jeszcze coś o czym powinnam chyba ci powiedzieć.
- No to mów. - powiedział z entuzjazmem Malik.
- Tego nie da się opisać musisz sam zobaczyć.
Wstała z łóżka i weszła do swojej garderoby. Chłopak nie wiedział o co chodzi i dziwnie na nią patrzył.
- No chodź! Na co czekasz?
Zachęcony tymi słowami podniósł się z miejsca i poszedł do wyznaczonego przez brunetkę pomieszczenia. Ona już po drewnianej drabince wchodziła na górę. Otworzyła prowizoryczne drzwi i weszła do tajemniczego pokoju. Mulat wszedł z nią, a jego oczom ukazał się piękny pokój.


Ściany były w mocnym odcieniu czerwieni i wyklejone różnymi zdjęciami jej idoli. Światełka u góry nadawały mu takiej przytulności. Widać było, że nikt oprócz niej tam nie przebywał. Mieściły się tam dwa łóżka. Jedno duże przy ścianie, a drugie mniejsze pod oknem. Małe biórko na którym stał laptop, półka na jakieś książki,  w rogu na szafce lustrzanka. A rzeczą, która zachwyciła Zayna było duże okno dachowe. Widać w nim było gwieździste niebo. Na jednej ze ścian na biało napisane były jego słowa: " Never live life in fear of death. "
-Wiesz, że teraz mnie stąd nie wygonisz?
- Jak to?
- No tak! Uwielbiam taki widok. - wskazał na okno- to coś co mnie uspokaja. Oznajmiam ci wszem i wobec, że się tu wprowadzam.
- hahahah ale to mój azyl głupolu. Jakbyś się tu przeprowadził, to wszyscy by o nim wiedzieli. Ja tu medytuje nad sensem istnienia.
- Medytujesz powiadasz?
- Może nie do końca to wygląda jak medytacja, ale tak!
- aaaaaa.. no to wszytsko jasne.
- Tak sądzisz?
- No wiesz... myśle tylko nad jednym?
- O czym?
- Teraz jak już wszytko wiem to znaczy, że zostałem tak jakby twoim pierwszym i najlepszym przyjacielem?
- A chcesz nim zostać?
- Ja chce, ale pytanie czy się zgadzasz?
- Ale wiesz, że bycie przyjacielem wymaga wiele poświęceń, długich rozmów, zwierzania się, mówieniu sobie prawdy, zaufaniu, a co najważniejsze dozgonnej i wiecznej przyjaźni. Do przyjaciela możesz zadzwonić w środku nocy kiedy nie możesz spać, a on z tobą porozmawia, przyjaciel nigdy się od ciebie nie odwróci, zawsze będzie cię wspierał, zawsze ma dla ciebie czas,
- Dam radę.
- Jesteś pewien?
- Jak niczego innego w życiu.


                                                                           ~*~
Takim sposobem macie 3 rozdział! :D
Mi ogólnie nie za bardzo się podoba, bo są w nim starszne wahania nastroju Destiny.
To tylko moje zdanie...
Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję za 5 obserwtorów i za prawie 900 wejść na bloga!
Jesteście niesamowite! :)
 
Pytanie.. czy chcecie, żebym dodawała obrazki jak w tym rozdziale?
 
Z góry przepraszam za błędy...
Nie zanudzm już i liczę na komentarze!
Także do napisania! <3
Pozdrawiam...
Olcirek. :*
xoxo





9 komentarzy:

  1. Ja też chcę takiego przyjaciela!
    Obrazki powiadasz? ^^ - Ok, chętnie =D
    Dobra, to teraz na poważnie.
    Geeeenialny *.* Zayn, człowieku, bravo! Zaufanie to jedna z najważniejszych zasad budowania jakichkolwiek więzi. Udało Ci się je zdobyć, ale trzeba o nie dbać, tak tylko ostrzegam.
    Destiny, cieszę się, że nareszcie masz powiernika swoich tajemnic, marzeń, żali ... To coś wspaniałego móc się komuś zwierzyć bez strachu, że ten ktoś nie dotrzyma tajemnicy, że Cię wyśmieje.
    No i nareszcie - Olu, uwielbiam Twój talent, chyba można nazwać mnie Twoją fanką XD Opowiadanie strasznie mnie zaciekawiło i ogromnie mi się podoba!
    Dobra, nie będę już tu przynudzać ;)
    Czekam na następny i zapraszam do mnie.
    Lena:D

    OdpowiedzUsuń
  2. oooooooooooo tak Olciaaaa dodawaj1!1
    i zajebisty rozdział1!
    i życze szybkiego powrotu do zdrowia!!
    paulaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na początku, to muszę ci powiedzieć, że już trafiłaś na jedno ze szczytowych miejsc mojej listy najlepszych blogów :D
    Nie ma sobie czego gratulować, bo nie jestem kimś ważnym, ale to pewnego rodzaju ostrzeżenie, bo będę tu częstym gościem, pozostawiającym po sobie nudne komentarze ;P Cóż mogę jeszcze napisać? Życzę Ci po prostu dalszej weny do tworzenia ciekawych wątków, a przy okazji serdecznie zapraszam Cię na: http://you-love-me-and-i-love-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój blog jest po prostu, cudownyy :D
    Czekam na nastepne rozdzialyy xd

    OdpowiedzUsuń
  6. Ryczę przez Ciebie kurde. Durna jesteś, i powtarzam Ci że się nie znasz bo rozdział jest świetny i nawet nie zaprzeczaj. btw. PISZ NASTĘPNY ROZDZIAŁ LAMO, BO JAK NIE TO NIALL PRZYJDZIE W NOCY I CIĘ ZJE! Dobra nie będę Cię już maltretować moją głupotą xd PISZ, PISZ, PISZ I DODAWAJ NASTĘPNY. HUEHUEHUE NIKI NAPIERDZIELA CAPSLOKIEM. SO SORRY, ALE ZNAJDŹ MI LEPSZEGO DILERA. BO MALIK POLECIŁ MI SWOJEGO, I MAM FAZY. O.o

    OKOK, TERAZ TO JUŻ NAPRAWDĘ, NIE ZANUDZAM. WIĘĘC... CZEKAM NA KOLEJNY ROZDZIAŁ :D I ŻYCZE WENY!




    NIKI XX

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedy, kiedy kolejny rozdział ?? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. kiedy nn ? jaram się x

    pojawił się nowy 4 rozdział na http://impossible-to-stay-alive.blogspot.com/ zapraszam do przeczytania i komentowania :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham, kocham, kocham .!!
    Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń